Na rozmowie kwalifikacyjnej wykładowcy/egzaminatorzy jak ognia unikają utrwalania sądu, że logopeda to opiekun do dziecka, że logopedia to dział lat infantylnych. Jednak po kilku latach zauważam, że studia logopedyczne najczęściej prezentują przykłady małych pacjentów. W przypadku osób dorosłych zawsze pojawia się slogan "pomoce czy ćwiczenia nie mogą być infantylne". Jedyny przykład jaki pada do przyszywanie guzików i teksty z gazet. Ale co zrobić z jednym guzikiem i jedną nitką gdy trzeba wyćwiczyć rękę pacjenta, który ma problem z motoryką?
Materiały i pomoce logopedyczne